Mój pierwszy poważny związek trwał rok i zaczął się kiedy miałam 15 lat. I teraz trzeba podsumować jak wielki to był błąd XD.
Mieliśmy swoje hasła do fb po paru tygodniach!! To było najgorsze co mogliśmy zrobić. Jednocześnie pisaliśmy ze sobą i czytaliśmy sobie wzajemnie konwersacje.
Były momenty kiedy nie czułam się przy nim swobodnie i nie byłam w pełni sobą, nawet w ostatnich miesiącach związku. Wymuszałam uśmiech kiedy opowiadał mi swoje jakże zabawne historie i jednym uchem słuchałam jego pierdolenia, a drugim wypuszczałam (Ale dziewczyną byłam dobrą!! Po prostu nie każdy lubi słuchać o Gumisiu i jego starych czy o rzeczach tego typu). Trochę mnie przygaszał i wydaje mi się, że to mógł być jeden z czynników dla których stałam się nudniejsza niż byłam.:(
Byłam okropnie zazdrosna i w sumie nawet słusznie - wmawiał mi cały czas, że jego była (Wanessa) jest szmatą i że jej nienawidzi, ale nie potrafił zerwać z nią kontaktu, spędzał z nią czas w szkole, tańczył z nią wolnego po pijaku i jeszcze najprawdopodobniej było to do naszej piosenki... Plus oczywiście niezapomniana akcja, kiedy pisał jej, że długo o niej myślał i zastanawiał się, co by było gdyby - oczywiście wszystko to w trakcie naszego związku.
Podczas trwania naszej relacji, nawet w ostatnich miesiącach, za każdym razem musiał coś o niej wspomnieć. Jak nie o niej, to o Ewelince - jego "przyjaciółce", co w sumie jeszcze się nie rozwiązało do końca, ale ja myślę, że ona mu się podoba (ma wielką dupęXD). Jednym z czynników naszego zerwania była właśnie ona. I chociaż tak naprawdę cała wina leżała, po jego stronie, a nie po jej, to i tak jej nie lubię...
Przychodziłam do niego, wyglądał jak siedem nieszczęść, poleżeliśmy chwile razem, po czym po dwóch godzinach on musiał wyjść. I leciał pod prysznic, ubierał najlepsze ciuchy, szukał po całym domu swoich ulubionych perfum, żeby potem okazało się, że spotyka się z nią - a nawet nie napomknął o tym wcześniej ani słowem. A przecież bym mu nie zabroniła, a Ewelina nie wymagała od niego spotkań sam na sam. W dzień zerwania zlewał mnie totalnie, po czym okazało się, że są razem na dworze, bo musiała mu oddać kasę. Szkoda tylko, że pisałam do niego od rana, i wtedy psuło się między nami totalnie, no ale jak tu odpisać swojej dziewczynie, kiedy jesteś z kimś na dworze? Przecież totalnie nie można robić dwóch rzeczy na raz! I aghhh, irytuję się nawet teraz jak o tym piszę. Bo ja rozumiem, że jestem zazdrośnicą, ale nie byłabym nią aż tak bardzo, jakby nie dawał mi powodów, a on doskonale o tym wiedział, pf.
:)
NIE MOGĘ TEŻ pominąć faktu dziewczyn z GG czy z instagrama, czy z jakiegokolwiek innego gówna - uwielbiał je poznawać. "Przyjaciółki", którym ani słowem nie wspomniał, że ma dziewczynę. A kiedy się o nie spinałam, przepraszał, mówił, że powinnam wiedzieć, że tylko mnie kocha i to ze mną chce spędzić reszte życia - szkoda tylko, że pisał z nimi dalej. ALE kiedy ja chociażby zamieniłam tylko parę zdań z innym chłopakiem to to było jakieś szaleństwo... Musiałam blokować tego chłopaka wszędzie, tłumaczyć się Samuelowi z każdego mojego wyjścia na dwór i w ogóle najlepiej zerwać kontakt z każdym kto ma penisa. Mam wrażenie, że cały czas robiliśmy sobie na złość - on z kimś pisał, więc ja nie przyznawałam się, że kogoś poznałam, że ktoś się do mnie przystawia, że coś tam. Było też odwrotnie - ja złapałam lepszy kontakt z jakimś chłopakiem, on zaczął wypisywać do jakiś lasek i wywoływać moją zazdrość.
Był też leniem. Był leniem jak cholera, a to strasznie przeszkadza w rozwijaniu się związku... Nie przyjeżdżał do mnie bo - bo się źle czuł, bo trening (ta jasne), bo się umówił z kolegami (łuhu), bo mu MAMA NIE POZWALA (kiedy Ewa Bussek mnie kochała i ten argument był jak: ??). A ja jak głupia jeździłam do niego, bo w sumie wolałam siedzieć u niego i nie widziałam w tym nic złego, no ale wszyscy inni niestety tak.
Ja po prostu myślałam, że to staroświeckie i mało feministyczne, kiedy rodzice cały czas gadali, że to chłopak powinien chodzić do dziewczyny i że za często do niego jeżdżę, ale okazuje się, że mieli rację (chociaż im tego nie przyznam, bo będzie "a nie mówiłam?!")...
W kwestii zaangażowania były spore, naprawdę spore braki z jednej strony wywołane przez jego lenistwo, z drugiej strony przez jego upośledzenie.
Jednak kiedy już przyjeżdżałam, wyglądało to tak, że prawie nigdzie nie wychodziliśmy, on grał, oglądał yt, robił cokolwiek innego - w gorące dni nawet szedł się kąpać do basenu a ja zostawałam w jego pokoju (XD);a wtedy tylko szłam spać, a kiedy go ignorowałam lub za bardzo irytowałam to dopiero wtedy zwracał na mnie uwagę.
A kiedy już wychodziliśmy, to szliśmy z jego głupimi znajomymi - zgadnijcie z kim. (Jeśli jeszcze nie wiecie, to pozwólcie, że wam wymienię kilka - Gumiś, Ewelina, Gumiś, Ewelina. Arek i Zdziebłowska, ale tylko w duecie z Gumisiem i Eweliną. Czasem Remik i Ola, ale w ciągu roku widzieliśmy się z nimi maksymalnie pięć razy?XD).I to w sumie tylko po to, żeby sobie zajarać. Chociaż miałam z tego korzyści (mogłam sobie zapalić za darmo), to to jaranie w ogóle nie było żadną atrakcją dla mnie, ponieważ z powodu niskiego ilorazu inteligencji jego znajomych (którym Samuel zarażał się przebywając z nimi - teraz chyba już jest nie do uleczenia) nie mogłam złapać fajnej fazy i cały czas zamulałam i było to tak beznadziejne, że aż mam cringe jak sobie o tym przypominam. Plus to, że zachowywał się jak neandertalczyk, który nie potrafi powstrzymać popędu seksualnego, gdziekolwiek poszliśmy, prawie wkładając mi rękę w majtki w każdej sytuacji (NAWET U GUMISIA W DOMU!!! H>E>L>P!!).
Kiedy natomiast raz na jakiś czas przyjechał do mnie (wow!)* to zmywał się po dwóch godzinach, w najlepszym przypadku po trzech-czterech. Dla porównania, ja przyjeżdżałam do niego zaraz po lekcjach (godzina 16), a do domu jechałam koło godziny 22. Zawsze się spóźniałam i zawsze dostawałam opierdol od rodziców, i on doskonale o tym wiedział, ale i tak nie pozwalał mi jechać wcześniej (siadał na mnie i zgniatał mi żebra... czy to się zalicza jako używanie przemocy w związku?)
Plus taki mały fakcik - w ferie wstawałam o 7 rano (pema. wstająca. o. siódmej. rano???) i szłam do niego do domu bo mnie o to poprosił... (Boże, teraz czuję się jak idiotka i chyba jak będę miała kiedykolwiek w życiu jeszcze jakiegoś chłopaka to poproszę rodziców o zakaz chodzenia do niego do domu. Założę sutannę i zostanę cnotką niewydymką.)
Samuel kochał też ze mną zrywać, wiedząc że później do mnie wróci, a ja oczywiście brałam to wszystko na poważnie i nie pytajcie, co się działo wtedy w moim mózgu i ile przedmiotów musiało latać po pokoju (i nie była to wtedy latająca krowa z sufitu;/). I nie pytajcie też, jaki był stan mojego ojca i ile razy miał minę mówiącą "jak tylko tu przyjdzie to mu napierdolę!!!!". Szkoooda, że nigdy tego nie zrobił, założyłabym spółkę bukmacherską i przyjmowała zakłady.
Podczas pamiętniej akcji z wanessą (kiedy po 7 miesięcy naszego związku pisał do niej CO BY BYŁO GDYBY????!?@!?, no jaka laska by się nie wkurwiła), przed naszą rozmową, byłam w pełnej gotowości, żeby mu NIE WYBACZAĆ. I oczywiście, że mu wybaczyłam (XD pema), chociaż uraz w sumie trzymałam przez resztę naszego związku i on dobrze wiedział, że dalej to w sobie trzymam (i oczywiście, że nic z tym nie zrobił). A jeśli ktoś chce wiedzieć dlaczego mu wybaczyłam, to już tłumaczę - uraczył mnie historią swojego życia, bo w jego domu była patologia, bo on nigdy nie wiedział jak powinien wyglądać prawdziwy związek, bo jego ojciec, bo jego matka coś tam. I tak to skrzętnie wplótł w swoje tłumaczenia, że w sumie to nie pamiętam czy w końcu dowiedziałam się, dlaczego do niej wypisywał, czy nie (XD pema).
Naprawdę wypisałam już dość sporą listę tego, w jak chujowej relacji się znajdowałam (i w sumie zdałam sobie sprawe z tego dopiero dzisiaj, ponieważ zobaczyłam go pierwszy raz na żywo po dwóch miesiącach od zerwania [i chyba mi nawet pomachał chuj jebany] i w moim mózgu i w sercu jest taka libacja, że aż mnie to boli) i jest już 1:55, ale nie mogę pominąć faktu, jak wielkim hipokrytą był ten typ!!
Ponieważ kiedy on uznawał mnie za wielką alkoholiczkę, bo przy wyjściu na dwór wypiłam sobie jedno piwko (brzmi to teraz jak tłumaczenie alkoholiczki, ale pominiemy to, bo to nie temat dzisiejszego wywodu) on był i jest ćpunem, zwykłym ćpunem. Temu świrowi trzęsły się ręce, kiedy nie zajarał sobie trawki, a żeby się uzależnić od marihuany to naprawdę trzeba być wyjątkowo krzywym człowiekiem. Nawet Asia F. nie ma takiego pociągu do marihuany jak on miał.
Najsmutniejsze dla mnie jest to, że on się stoczy jeszcze bardziej, bo kiedyś dzielił czas pomiędzy mnie a jaranie, a teraz dzieli czas pomiędzy jaranie z Ewelinką i Gumisiem a jaranie z ziomkami z Ujazdu, także szkoda mi go troszkę, ale to już nie moja sprawa.
Plus on się potrafił najebać tak, że nie pamiętał, że do mnie dzwonił o godzinie piątej czy innej rano, a ja nawet nie potrafię się doprowadzić do takiego stanu (chociaż może to po prostu minusy mojej mocnej głowy do picia). A tak w ogóle to ja nigdy nie spałam w garażu, w przeciwieństwie do niego (w sumie to nawet go nie mam, ale to nieważneXD). No, ale kto tu ma bardziej zapędy na alkoholika? No kto?!?!?
Pamiętam też, że zawsze plątał się w "zeznaniach". Na przykład było dużo różnych wersji, dlaczego zaczął palić papierosy. 1. Ponieważ chciał wkurwić wanessę 2. ponieważ jego rodzice się rozwiedli 3. ponieważ zerwał z wanessą 4. ponieważ ja i Asia go zdemoralizowałyśmy XD, a ja myślę że powodem było to, że był idiotą, bo nie wierzę, że człowiek, który zjarał się do nieprzytomności w wieku 13 lat zaczął palić przez cokolwiek innego niż przez swoją głupotę.
Czuję, jakbym jeszcze nie wypisała wszystkiego, ale to najwyższa pora dla mnie, żeby iść spać.
Podsumowując nasz związek to były dobre momenty NO I TO WSZYSTKO NA GÓRZE NO I TROCHE TEGO SPORO i nie wiem jak mogłam być przez rok, ROK, R O K!! tak bardzo ślepa i tego nie widzieć.... JEzu cHryste.
*napisałam to wow! słuchając Bedoesa i świetnie się zgraliśmy!XDD